dziękuje wam bardzo, umiecie pomagać ludziom :) 0. 🎓 a) Uzupełniamy graf. Odpowiedź na zadanie z Matematyka z plusem 6. Wersja C. Powiedziała, że zawsze była zajęta. Potem na ogół szukała sposobu, aby przyjść, ponieważ matka przestała rozpoznawać krewnych. Kilka razy Ewa zwracała się do Violetty z prośbą o pozostanie z matką, ale ta nie zgodziła się. Odniosła się do tego, że miała tylko jeden dzień wolny, podczas którego musiała dużo zrobić. Ps @faktypofaktach: jaki jest cel zapraszania takich ludzi, jak AZ do programu? Podajcie jedno zdanie prawdy, które powiedziała. Tylko jedno! @CTomczyk jak zwykle a) Ewa powiedziała do Olka:Pomyśl jakąś liczbę.Odejmnij3.Wynik pomnóż przez 3.Odejmij dwukrotność liczby pomyślanej na początku.Dodaj 12.Uzupełnij Graf. Olek otrzymał w wyniku liczbę18.Jaka liczbę pomyslał na poczatku? Adam zaprosił Ewę na kawę. Ewa zgodziła się (Ewa powiedziała "tak"). => Ewa dała się zaprosić. Adamowi na kawę. • dać się - być możliwym do zrobienia To nie jest możliwe do zrobienia. Nie można tego zrobić. => Tego nie da się. zrobić. DAĆ SIĘ + BEZOKOLICZNIK. Czy dasz się zaprosić na kolację? 1. Czy pozwolisz się 13. a) Ewa powiedziała do Olka: Pomyśl jakąś liczbę. Pomnóż ją przez 4. od wyniku odejmij 5. Odejmij dwukrotność liczby pomyślanej na początku. Dodaj 12. Uzupełnij graf. - 5 - 2x + 12 Olek otrzymał w wyniku liczbę 19. Jaką liczbę pomyślał na początku? b) Olek powiedział do Ewy: Pomyśl jakąś liczbę. Pomnóż ją przez 5 A tata “pojechał” do stolicy. Tata pracował w ich mieście w dobrej pracy, mama była z niego dumna. I wtedy poznał biznesmena, który zaproponował mu pracę w stolicy. Powiedział, że potrzebuje właśnie takiego specjalisty. Tego wieczoru tata był niezwykle szczęśliwy. Powiedział, że teraz życie będzie zupełnie inne. Ewa Liegman czyli Anioł z Hospicjum Pomorze Jak można podcinać skrzydła komuś, kto pomaga innym?! Ewa Liegman czyli Anioł z Hospicjum Pomorze Dzieciom, była gościem w mojej kawalerce. Ewa powiedziała Do Olka. Ewa powiedziała Do Olka: Pomyśl jakąś liczbę. Pomnóż ją przez 3. Od wyniku odejmij 3. Odejmij dwukrotność liczby pomyślanej na początku. Dodaj 12. Uzupełnij graf. PS: x nad tymi ramkami to razy. Olek otrzymał w wyniku liczbę 19. Mnie zaskoczyło szczere wyznanie Olka, że Hołowni zależy przede wszystkim na wprowadzeniu jak największej liczby posłów. Szkoda tylko, że Holownia udaje, że nie wie, że mając nawet 100 posłów,ale będąc dalej w opozycji razem z KO nie zrobi nic. Samolubny szkodnik i karierowicz. 25 Jan 2023 17:45:21 QVU8bui. Przed 22 laty aktorka Ewa Błaszczyk przeżyła dwie tragedie – zaledwie sto dni po śmierci męża, najmłodsza z jej córek uległa wypadkowi, w wyniku którego do dziś pozostaje w śpiączce. W jednym z wywiadów artystka ujawniła, jak brzmiały ostatnie słowa Błaszczyk o ostatnich słowach córki. „Krzyczała”W 1986 roku Błaszczyk poślubiła Jacka Janczarskiego, znanego pisarza oraz dramaturga. Po ponad 7 latach para doczekała się zaś dwóch córek-bliźniaczek – Aleksandry i Marianny. Rodzinną sielankę przerwała jednak niespodziewana śmierć artysty – w lutym 2000 roku zmarł bowiem z powodu tętniaka sto dni później Ewa Błaszczyk musiała jednak zmierzyć się z kolejną tragedią. 11 maja 2000 roku jej sześcioletnia córka Aleksandra straciła przytomność w wyniku zakrztuszenia się połykaną tabletką. Do teraz pozostaje w śpiączce, zdiagnozowano u niej również stan wegetatywny oraz niedowład wszystkich kończyn. Po blisko roku od wypadku aktorka po raz pierwszy publicznie opowiedziała o stanie córki, później zaś zaangażowała się w działalność charytatywną – w 2002 roku założyła fundację „Akogo?”, zaś kilka lat później doprowadziła do otwarcia pierwszej w Polsce kliniki dla dzieci takich jak jej upływu czasu Ewa Błaszczyk nie traci nadziei, że jeszcze kiedyś będzie mogła porozmawiać z Olą. W wywiadzie, którego udzieliła Krzysztofowi Ibiszowi w programie „Demakijaż”, wspomniała zaś jej ostanie słowa.– Jak lekarze sprawdzali, jak jest z tym obrzękiem mózgu, to Ola wtedy krzyczała: „Mama!”. Później już nigdy nic nie powiedziała – polecane przez redakcję Lelum:Michał Wiśniewski udostępnił serię zdjęć swojej żony. Dramatyczny przekazKim są córki Władimira Putina? W sieci krążą zdumiewające informacje na ich tematNiesamowite, co na scenie TVP zrobiła Rodowicz. Cała Polska ociera łzy wzruszenia</ifram Moja 5-latka nie była gotowa na narodziny młodszej siostry. Myślała, że przestaliśmy ją kochać i stale zabiegała o uwagę. Do niedawna Ola była pępkiem świata, wszystko kręciło się wokół niej, rodziców miała na wyłączność. Narodziny Amelki wszystko zmieniły. Nic dziwnego, że jest jej trudno... Na wieść o mojej drugiej ciąży cała rodzina zareagowała entuzjastycznie. No, może prawie cała, bo nasza pięcioletnia Olka wcale się nie ucieszyła. Powiedzieliśmy jej dopiero, gdy byłam w piątym miesiącu. Wolałam się nie spieszyć, bo zanim urodziłam Olę, poroniłam. Dlatego wcześniej nie przygotowywałam córki na to, że będzie miała rodzeństwo Bardzo się bałam komplikacji, chociaż mój lekarz był dobrej myśli i zapewniał mnie, że tym razem powinno się obejść bez niespodzianek. Na początku szóstego miesiąca ciąży zaczęłam urządzać pokoik dla maleństwa, które przyjdzie na świat, starając się zaangażować w to Olkę. – Im bardziej będzie się czuła potrzebna, tym lepiej przyjmie pojawienie się siostrzyczki – powiedziała mi koleżanka, która jest dziecięcym psychologiem. – Zabieraj ją do sklepów, pozwól jej wybierać śpioszki, zabawki. Niech się czuje ważna, będzie w końcu starszą siostrą. Robiłam, jak radziła mi Renia. Angażowałam Olkę w przygotowania, czytałam jej bajeczki poruszające tematykę ciąży i pojawienia się nowego domownika, dużo z nią rozmawiałam. Byłam pewna, że jest gotowa – jednak jak się okazało, wcale nie była. Kiedy przywieźliśmy ze szpitala Amelkę, Olka zachwyciła się co prawda siostrzyczką, jednak nie trwało to długo. Mała często płakała, co drażniło starszą córkę. – Cicho, głupia bekso! – krzyknęła Ola dwa tygodnie później i z całej siły kopnęła w łóżeczko. Tak się zdenerwowałam, że dałam jej klapsa i to był mój błąd – córka wpadła w histerię i ledwo ją uspokoiłam. – Nie chcę siostrzyczki! Nie chcę jej, nie chcę! Zabierzcie ją z powrotem do szpitala, jest głupia! – krzyczała. – Mama wciąż cię kocha, jesteś tak samo ważna, jak ona – tuliłam ją, jednak zdawała się nie słuchać. Przez resztę dnia była marudna, w końcu zaszyła się u siebie i nie wyściubiła nosa nawet na wieczorynkę. Przy okazji udało mi się podsłuchać, jak opowiada swoim lalkom, że Amelka jest czerwona na buzi i cały czas ryczy. Pewnego dnia zabrałam je obie do parku. Spacerowałyśmy wokół stawu, a Olka robiła wszystko, aby podnieść mi ciśnienie Rzucała patykami, kręciła się wokół wózka, głośno krzycząc, choć Amelia właśnie zasnęła, ubrudziła nową spódniczkę. – Chcesz popchać wózek? – zapytałam. – Nie! – nadąsała się. – To może usiądziemy na ławce i poczytam ci bajkę? Amelka śpi, a my mamy czas dla siebie – zaproponowałam. – Wcale nie masz dla mnie czasu! Zajmujesz się tylko nią! – krzyknęła Ola. – Kiedy ty się urodziłaś, tak samo zajmowałam się tobą. W domu obejrzymy sobie zdjęcia, dobrze? – powiedziałam. Nagle mała się obudziła i zaczęła płakać. – Znowu beczy! – burknęła Olka i rzuciła patykiem, który przeleciał tuż nad wózkiem. – Olka! – krzyknęłam. – Wiesz, co by było, gdybyś uderzyła dzidziusia w buzię? – Co? – zapytała z zaciekawieniem. – Zastanów się, co… – powiedziałam, nachylając się nad wózkiem. – No już, już. Nie płacz – czule przemawiałam do małej, przez chwilę poświęcając jej całą uwagę. Kiedy obróciłam się do Oli, starszej córki nigdzie nie było – Ola! – krzyknęłam, rozglądając się nerwowo. Nie było jej na huśtawkach, nie było nad wodą. W pierwszej chwili przeraziłam się, że wpadła do jeziorka, ale przecież usłyszałabym plusk. W końcu zauważyłam ją przy samym wyjściu z parku – biegła w stronę bramy i ruchliwej ulicy. Alejką przebiegł młody facet w szarym dresie. – Moja córka! – krzyknęłam. – Czy mógłby pan za nią pobiec?! Spojrzał na mnie jak na wariatkę, zanim pojął, o co mi chodzi, w końcu jednak rzucił się biegiem w stronę bramy. Pchając wózek, tak szybko jak dałam radę, ruszyłam w tamtą stronę, jednak Ola była już poza parkiem. Chłopakowi udało się ją złapać, zanim wsiadła do autobusu Podziękowałam mu, cała roztrzęsiona łapiąc córkę za rękę. – Gdzieś ty chciała jechać, co? – zapytałam, starając się mówić do córki w miarę spokojnie. – Do babci. Babcia jeszcze mnie kocha, ty z tatusiem już nie – powiedziała Ola. – Wiesz, że to nieprawda, córeczko – przytuliłam ją. – Prawda! – krzyknęła, z niechęcią spoglądając na śpiącą Amelkę. – Czemu nie oddacie jej do szpitala?! – Co ty wygadujesz?! – straciłam cierpliwość. – Jesteś już dużą dziewczynką, powinnaś zrozumieć. Przecież tyle czasu ci to wszystko tłumaczyłam. To twoja młodsza siostrzyczka, kiedyś będziecie się bardzo kochać! – Nie chcę jej! – tupnęła Olka. – Obawiam się, że nie masz wyjścia – powiedziałam. W mieszkaniu położyłam małą do łóżeczka i zabrałam się za prasowanie. Ola kręciła się przez chwilę przy mnie. W końcu wsunęła sobie do buzi smoczka, którego od jakiegoś czasu znów potrzebowała. Zupełnie jakby chciała dać nam do zrozumienia, że potrzebuje tyle samo uwagi, co niemowlę. Nie miałam pojęcia, czy to normalne... – Sprawdzisz, co robi mała? – poprosiłam ją. – Jesteś jej starszą siostrą, powinnaś się nią opiekować. – Nie chcę! – krzyknęła i wyszła. Przeprasowałam część ubranek i zajrzałam do małej. Spała. Olka bawiła się u siebie. Słyszałam, jak rozmawia z lalkami: „Amelka jest głupia i brzydka, a mama ją kocha” – paplała. Nastawiłam pralkę i zadzwoniłam do teściowej. Chciała wpaść do nas w piątek i pomyślałam, że ucieszy się, kiedy potwierdzę spotkanie. Rozmawiałyśmy chwilę. Nie wiem ile, pięć, sześć minut? Kiedy skończyłam, w mieszkaniu panowała podejrzana cisza Olka nie gaworzyła już ze swoimi lalkami, z pokoju małej nie dochodził żaden dźwięk. Pchnęłam drzwi. Małej nie było w łóżeczku. Przez kilka sekund stałam jak wmurowana. – Amelka! – krzyknęłam w końcu. Drzwi na balkon były otwarte, na zewnątrz była Olka. Stojąc na taborecie, trzymała w ramionach siostrzyczkę. Dziewięć pięter niżej miasto pulsowało letnim skwarem. Zakręciło mi się w głowie. „Nie panikuj” – powiedziałam sobie. Olka stała przy barierce, mała ufnie spała w jej ramionach. Podeszłam do nich na palcach, delikatnie biorąc od Olki dziecko. Byłam taka wściekła, że bałam się samej siebie. – Wyjęłaś ją z łóżeczka?! – krzyknęłam na Olkę. – Mówiłaś, że mam się nią zajmować – wzruszyła ramionami Olka. – Zabrałaś ją na balkon? Wiesz, że nie możesz sama tam wychodzić! Jak się umawialiśmy?! Tylko z tatusiem i ze mną! – Chciałam jej pokazać miasto – powiedziała Olka beztrosko. Przytuliłam ją, z trudem hamując łzy. Nagle zdałam sobie sprawę, że to moja wina. W końcu Olka to jeszcze dziecko Skąd mogła wiedzieć, że niemowląt nie można bez opieki dorosłych wyjmować z łóżeczka i zabierać na balkon? – Nie mogę jej ukarać, bo przecież chyba po raz pierwszy chciała się zająć małą, ale nie mogę jej też pobłażać. Wiesz, jak to się mogło skończyć? – rozpłakałam się, kiedy zadzwoniła moja przyjaciółka. – Pilnuj jej i nagradzaj każdy pozytywny kontakt z siostrzyczką. W końcu się wam poukłada. Mój Damian też był zazdrosny o Olafa. Raz nawet zastałam go z poduszką na twarzy braciszka – powiedziała Renata. Wiedziałam, że może być ciężko, ale nie miałam pojęcia, że aż tak. Daria, lat 33 Czytaj także: „Mama bez słowa porzuciła mnie jak bezpańskiego psa. Po latach dowiedziałam się, że uciekła ze swoją wielką miłością” „Przyłapałam syna i jego kolegów na oglądaniu sprośnych zdjęć. Okazało się, że byli na nich rodzice jednego z chłopców” „Z dobrej woli pomogłam synowi przy wychowaniu wnuka. Z czasem stałam się ich służbą, a oni zaczęli mnie wyśmiewać” 13/52 a)Ewa powiedziała do Olka:Pomyśl jakąś ją prze wyniki odejmij dwukrotność liczby pomyślnej na graf: x (razy) trzy .... (odjąć)-3....(odjąć) -2x.... (dodać) +12.... Olek otrzymał wynik liczę pomyślał?