Millie Bobby Brown rapea las aventuras de "Stranger Things" 1:33. (CNN) –– Los invitados a la boda de Millie Bobby Brown no deben esperar que Jon Bon Jovi, su futuro suegro, se apodere del
At 60, Jon Bon Jovi’s hard work ethic has carried him through life. Bon Jovi and wife Dorothea Hurley shared a meal with Sullivan at the Red Bank, New Jersey outpost of his JBJ Soul Kitchen
Jon Bon Jovi, Wife Dorothea Hurley, and Mother Carol Bongiovi Mother modeling with her baby to launch the childr-en's clothes collection by Tico Torres, who is the drummer with Bon Jovi. Musician Alicia Key and her mother Terry Augello pose with Music Executive Antonio "L.A." Reid during the Recording Academy New York Chapter's
Bon Jovi, 58, says he last spoke to Sambora at the band's Rock and Roll Hall of Fame induction ceremony in 2018. Since his departure, the remaining members have only grown “closer and stronger
Find Bon Jovi on:📜 Lyrics: "Livin' On A Prayer" https://pillowlyrics.com/livin-on-a-prayer-bon-jovi/Livin' On A Prayer - Bon Jovi (Lyrics)Lyrics video for "
By Aava Khanal September 26, 2022. The rock band Bon Jovi’s 60-year-old frontman has been outspoken about his prior struggles with mental illness. Stay updated on his illness and health update. Recently, Jon Bon Jovi’s vocals haven’t exactly received a lot of praise from fans or reviewers. Twincities.com said they were “shockingly poor
By Joyann Jeffrey. Looks like Jon Bon Jovi won't be performing at son Jake Bongiovi and Millie Bobby Brown's wedding. While chatting with Hoda Kotb and Jenna Bush Hager about her nuptials recently
Born In. John Francis Bongiovi Jr. (born March 2, 1962), known professionally as Jon Bon Jovi, is an American singer-songwriter, record producer, philanthropist, and actor. Bon Jovi is best known as the founder and frontman of the rock band Bon Jovi, which was formed in 1983. Bon Jovi has released 12 studio albums with his band; to date, the
Jon Bon Jovi, Dave A. Stewart "All I Want is Everything" These Days: Peter Collins, Jon Bon Jovi, Richie Sambora Bonus track "Always" Cross Road: Peter Collins "Always Run to You" 7800° Fahrenheit: Lance Quinn "Amen" What About Now: John Shanks "Another Reason to Believe" 100,000,000 Bon Jovi Fans Can't Be Wrong: Jon Bon Jovi, Richie Sambora
Profil keempat anak dari Jon Bon Jovi dan Dorothea Hurley, yaitu Stephanie, Jesse, Jake, dan Romeo (Tangkapan layar Instagram @jonbonjovi) Hops.ID – Sebagai salah satu legenda musik rock dunia, kehidupan pribadi Jon Bon Jovi memang cukup menarik untuk dibahas, termasuk profil anak - anak sang rockstar. Setelah menikah dengan Dorothea Hurley
CJrg. Bon Jovi wyjechał swym czarnym Dodgem Viperem z garażu swej rezydencji, przypominającej francuski zamek, położonej w New Jersey. Po 10 minutach zaparkował samochód przed szkołą i skierował się do sekretariatu. "Dzień dobry, panie Bongiovi! Zapraszamy", powitał go dyrektor. Weszli do sali widowiskowej. Jon usadowił się obok żony Dorotei i 6-miesięcznego synka Jakuba i czekał na to, co miało się wydarzyć. Na scenę wyszła 9-letnia Stephanie Rose Bongiovi, a za nią gromada dzieci, które, przebrana w strój ojca rodziny, uczyła, jak słuchać muzyki poważnej. "Nawet, jeśli to nie jest rock'n'roll, to ta muzyka sprawi wam wiele radości", powiedziała do dzieci - i do widzów, którzy śmiejąc się radośnie gorąco oklaskiwali małą aktorkę. "Mało miałem okazji, by podczas nieustannych tras chodzić do teatru - teraz staram się to nadrobić", powiedział Jon Bon Jovi. Po 20 latach od założenia własnego zespołu coraz bardziej doskwiera mu, że tak wiele świąt obyło się w domu bez jego udziału. W tym roku na szczęście nadchodzące Święto Dziękczynienia, 28 listopada, spędzi z rodziną. Jon lubi życie rodzinne ponad wszystko. Podobnie jak jego sąsiedzi - Bruce Springsteen i Bono. Od 13 lat jest żonaty z Dorotheą Hurley, ale razem są od chwili, gdy w latach 70. chodzili do Sayreville War Memorial High School. Obok Stephanie i Jacoba mają jeszcze 7-letniego Jesssego. "Kiedyś to był dom rockmana", mówi Mr. Bongiovi, rozsiadając się w fotelu. "Teraz to jest dom moich dzieci. Ja w hierarchii tego domu jestem zaraz po naszym psie Copperze".
Zabawne były te spory metalowców w latach 80. – tak, bo Bon Jovi, w co trudno uwierzyć słuchając ostatnich płyt tego zespołu, choćby wydanej w zeszłym roku "This House Is Not For Sale", uchodził kiedyś za zespół metalowy. No dobrze, może "pudelmetalowy", ze względu na charakterystyczny wygląd muzyków, kolorowe ciuszki, utapirowane długie włosy, albo po prostu "popmetalowy". Jak Mötley Crüe, Poison, Cinderella, Warrant, Ratt i Twisted Sister – wszystkie się od siebie nieco różniły, ale jednak poruszały się w obrębie jednego stylu. Niewątpliwie piekielnie przebojowa to była muzyka, refreny nuciły się same, a poziom lukru w jednej balladzie wystarczał na kilka weselnych tortów. To był jednak metal – melodyjny, stadionowy, ckliwy, ale ciągle z gitarami, bębnami i głośnym krzykiem fanów. Nawet jeśli dziś bardziej pasuje tu określenie hard rock. Tyle że hard rock to także Black Sabbath i Deep Purple, czyż nie? To styl, który niejedno ma brzmienie, może więc lepiej odłożyć szufladki na bok. Bon Jovi mógł być przez tak zwanych prawdziwych metalowców wyśmiewany albo traktowany z przymrużeniem oka, dla fanów był jednak sprawą jak najbardziej poważną. Dwie najpopularniejsze płyty zespołu – "Slippery When Wet" (1986) i "New Jersey" (1988) - rozeszły się łącznie w nakładzie pięćdziesięciu milionów egzemplarzy, a cztery pochodzące z nich single "You Give Love a Bad Name", "Livin' on a Prayer", "Bad Medicine" i "I'll Be There for You" dotarły na sam szczyt Hot 100 Billboardu. Natomiast "Wanted Dead or Alive", "Born to Be My Baby", "Lay Your Hands on Me" i "Living in Sin" wylądowały w pierwszej dziesiątce. Nieźle! Dobra fryzura prawdę ci powie Do pięknie uczesanego i śpiewającego Jona wzdychała wtedy co druga nastolatka. Raz, że te wszystkie ociekające testosteronem piosenki opowiadały najczęściej o takich sprawach jak miłość, seks, życie na trasie czy dobra zabawa, a dwa - było na kogo popatrzeć. Długie kręcone loki, odsłonięte umięśnione ramiona i gitara – to wszystko wystarczało, by być uznanym za męski symbol. Symbol seksu oczywiście. Nieco mniej poważnie od fanów podchodziły do zespołu media. – Wydaliśmy właśnie z Bon Jovi płytę "Slippery When Wet", która była takim naszym "Thrillerem" czy "Like a Virgin"– wspominał po latach w programie CNN "Larry King Live" Jon Bon Jovi. – Mieliśmy trzy utwory w Top 10, w tym dwa na pierwszym miejscu, a jedyną rzeczą, o jakiej chciano ze mną rozmawiać, była moja fryzura… Wtedy, w drugiej połowie lat 80., amerykański Bon Jovi minimalnie przegrywał u nas z bliższą nam terytorialnie gwiazdą, szwedzkim Europe. W 1986 czy 1987 r. woleliśmy w Polsce nucić "The Final Countdown" czy "Carrie" niż "Livin' on a Prayer" i "Wanted Dead or Alive". Płyta "Slippery When Wet" nie była nam tak bliska jak "The Final Countdown", choć cały świat wydawał się mieć na punkcie Bon Jovi bzika. My zaczęliśmy troszkę później, kiedy gwiazda Europe zaczynała nieco blaknąć po wydaniu "Out of This World". Wraz z krążkiem "New Jersey". Sława to dziwka Jon Bon Jovi – urodzony jako John Francis Bongiovi Jr. 2 marca 1962 r. w Perth Amboy w stanie New Jersey - to główny twórca całego zamieszania. Jest autorem bądź współautorem wszystkich utworów zespołu, do niedawna do spółki z gitarzystą Richiem Samborą. Muzyk nieczęsto udziela wywiadów – robi to jedynie przy okazji premiery kolejnych płyt, czyli coraz rzadziej. Jak przyznaje w rozmowie z "The Guardian", był kompletnie nieprzygotowany na popularność, jaką zdobył. – Sława to dziwka, przynajmniej na początku. Przechodzisz wtedy przez swego rodzaju traumę. Nagle musiałem podpisywać umowy, a moi rodzice stali się zależni ode mnie finansowo. Razem z zespołem spędziliśmy mnóstwo czasu w zamkniętych pomieszczeniach, gdzie na drzwiach wisiała kartka: "Nic nie wiem, k***a, jestem śmiertelnie przerażony!". Kiedy mama jeszcze śpi… Mały Jon dorastał w miasteczku Sayreville, a następnie w domu na przedmieściach New Jersey. Jak wspomina, jego dzieciństwo było bardzo typowe i zwyczajne. – Nie stanowiło dla mnie żadnego źródła niepokoju - zapewnia. - Miałem szczęście mieć oboje rodziców, bardzo mnie kochających, i dwóch młodszych braci. Stanowiliśmy szczęśliwą część klasy robotniczej. Ja sam nigdy nie sprawiałem problemów. Najgorszą rzecz zrobiłem jako czterolatek, kiedy wstałem wcześnie rano i zapukałem do sąsiadów. Powiedziałem: "Moja mamusia ciągle śpi. Czy macie trochę płatków zbożowych?" Warto tu podkreślić, że Jon nigdy nie prowadził życia typowego dla gwiazd rocka, typowego przynajmniej kiedyś. Nie wdawał się w romanse, a z narkotykami, głównie miękkimi, miał kontakt jedynie we wczesnej młodości. – Na szczęście szybko zmądrzałem – wspomina. – Paliliście kiedyś ziele nasączone fencyklidyną i mieliście później halucynacje przez całe lato? To okropne. Dlatego nigdy nie wpakowałem się poważniej w narkotyki. Zawsze czułem, że jestem na to zbyt niestabilny psychicznie. Nic do zawalenia Dorotheę Hurley poznał w Sayreville War Memorial High School, gdzie oboje się uczyli. Para pobrała się w kwietniu 1989 r. – małżeństwo przetrwało do dziś. Jego owocem są trzej synowie i córka: Stephanie Rose (ur. 31 maja 1993), Jesse James Louis (ur. 19 lutego 1995), Jacob Hurley (ur. 7 maja 2002) i Romeo Jon (ur. 29 marca 2004). Rodzina mieszka w SoHo na Manhattanie. Swoje małżeństwo Jon Bon Jovi nazywa najlepszą inwestycją w życiu. – Czuję po prostu, że za pierwszym razem dobrze trafiłem – wyznawał Larry’emu Kingowi. Zapytany o receptę na bycie razem, zażartował, że się swojej żony… boi. – Przede wszystkim bardzo ją lubię i oczywiście kocham. No i mamy czworo zdrowych dzieci. Gdybym to wszystko zawalił, byłaby to najgorsza rzecz w moim życiu. Naprawdę jest mi przykro, gdy jednego dnia widzę aktorską parę, a sześć miesięcy później jedno z nich opowiada jakiemuś tabloidowi, że jest zakochane w kimś innym. Śliskie, kiedy mokre Zanim Jon Bon Jovi został jednym z największych rockowych idoli lat 80. i 90., pracował na złomowisku, w barze szybkiej obsługi, w myjni samochodowej i w sklepie z butami. Od wczesnych lat młodości interesował się muzyką, chciał komponować i śpiewać, a w 1980 r. zatrudnił się w studiu nagraniowym jako chłopiec na posyłki. Śpiewał w wielu zespołach, zaniedbując naukę. Pierwszy sukces osiągnął w 1982 r., nagrywając ze znajomymi muzykami piosenkę "Runaway", która stała się przebojem na antenie nowojorskiej rozgłośni WAPP Dwa lata później trafiła na debiutancki album jego zespołu, zatytułowany po prostu "Bon Jovi". Ale dopiero trzecia płyta, wspomniana "Slippery When Wet" ("Śliskie kiedy mokre"), uczyniła z Bon Jovi międzynarodową gwiazdę. Grupa wydała do dziś trzynaście albumów, które sprzedały się w nakładzie 130 mln egzemplarzy. Te ostatnie sprzedają się już jednak coraz słabiej. – Udało nam się tyle osiągnąć dzięki ciężkiej pracy i niezaniedbywaniu żadnego miejsca na świecie – podkreśla Jon. – Wiele zespołów koncentruje się na Ameryce. Kiedy ta odwraca się od nich plecami, tracą wszystko. Gdy nam się to na jakiś czas przytrafiło, po prostu postawiliśmy na Azję i Australię. Na wieki wieków amant? Od 1992 r., kiedy ukazał się krążek "Keep the Faith", brzmienie zespołu uległo złagodzeniu – stało się bliższe muzyce pop, chociaż za sprawą gitary Sambory, fenomenalnego przecież instrumentalisty, nadal mieliśmy do czynienia z muzyką rockową. Wielu starych fanów odeszło, pojawili się za to nowi, dzięki czemu grupa ciągle odnosiła komercyjne sukcesy – a takie utwory jak "Bed of Roses", "Always" czy "It's My Life" stały się międzynarodowym hitami. Jon, zmęczony sławą i blichtrem, nieco jednak spoważniał i wydoroślał. I taki jest do dziś. Potrafi też czasem ponarzekać. - Nudzi mnie śpiewanie największych przebojów – przyznaje. - Czy naprawdę muszę wykonywać "Livin 'on a Prayer" jeszcze raz? Tak. Na wieki wieków tak - i myśl o tym mnie przygnębia. Muszę się z tym pogodzić. Nieco bardziej przygnębiający może być fakt, że żadna z piosenek z ostatniej płyty, "This House Is Not For Sale", nie zawojowała rynku. Jak muzyk jednak twierdzi, to nie pierwsze miejsca są jego główną ambicją - ważniejsza jest satysfakcja, jaką daje tworzenie utworów i granie tras koncertowych. – Na tym etapie nie musimy już niczego udowadniać. Z każdą kolejną płytą jesteśmy tego bardziej świadomi, bo wiemy, jak wiele już osiągnęliśmy. Uderz w pierś, a Bon Jovi się odezwie W 2013 r. Bon Jovi po raz pierwszy i jak na razie jedyny – nie licząc krótkiego występu w TVP w 2000 r. – zagrał w naszym kraju, na stadionie PGE Arena w Gdańsku oglądało go ponad 30 tys. osób. - Przepraszam, że potrzebowaliśmy aż 30 lat na to, by przyjechać do Polski - tłumaczył się Jon Bon Jovi. Recenzje były entuzjastyczne. Zapytany wtedy przez "Newsweek", co w trakcie swojej długiej kariery uważa za największą porażkę, nie dał jednoznacznej odpowiedzi. - Prawda jest taka, że byliśmy dużymi szczęściarzami. Po drodze było bardzo wiele zespołów, które nie przetrwały i zniknęły. Wpływały na to złe interesy z wytwórniami płytowymi, managementami czy złe zarządzanie trasami koncertowymi. My przez to wszystko przeszliśmy bardzo sprawnie. Musiałem się wiele nauczyć. Najpierw tego, jak należy pisać piosenki i tworzyć muzykę, a później postępowania w branży muzycznej. To normalne, że tak musiało być. Co byłby ze mnie za szewc, gdybym nie potrafił zrobić dobrej pary butów? Szok i wymówienie Dziś jednak szczęścia ma nieco mniej - "This House Is Not For Sale" to pierwsza płyta zespołu nagrana bez Richiego Sambory, który w ostatnich latach miał sporo problemów ze swoim życiem prywatnym, walczył też z nałogami. Sam Bon Jovi nie ukrywa w rozmowie z "The Guardian", że rozstanie z przyjacielem złamało mu serce, nie tylko dlatego, że stanowili świetną spółkę autorską. – Pracowaliśmy razem przez 30 lat. Nie czuję do niego żalu, ale mógł to wszystko rozegrać w lepszy sposób. Zamiast tego po prostu przestał pojawiać się w pracy. - To był szok – dodaje. - Nigdy nie było między nami żadnej walki ani kłótni. I na pewno nie chodziło o pieniądze. Piosenka ponad celuloidem Jon to nie tylko wokalista, autor muzyki i tekstów czy producent, ale także filantrop, aktywnie wspierający działalność wielu fundacji, a także stojący na czele własnej, Jon Bon Jovi Soul Foundation. Muzyk trafił nawet do magazynu "Forbes" w towarzystwie 12 największych żyjących filantropów, w tym Billa Gatesa i Oprah Winfrey. Cała zdecydowanie "nieparszywa" dwunastka pozowała do wspólnego zdjęcia, które opublikowano w magazynie. Bon Jovi jest również aktorem, choć bardziej z doskoku. Wystąpił w takich filmach "Księżyc i Valentino", "U-571" i "Podaj dalej", pojawił się też w mniejszych rolach w serialach "Seks w wielkim mieście", "Rodzina Soprano" i "Ally Mcbeal". Nie ukrywa, że chociaż całkiem lubi pracę na planie, ma poczucie, iż jego aktorski dorobek mógłby być bardziej imponujący. Wątpliwe jednak, by go znacząco wzbogacił – ostatni raz na wielkim ekranie pojawił się sześć lat temu w epizodzie w filmie "Sylwester w Nowym Jorku". – Pracujący aktor jest bezrobotny co 2-3 miesiące – mówi Jon. - To ciężki zawód. Wolę napisać piosenkę. Jego wielkim filmowym sukcesem była pierwsza solowa płyta "Blaze of Glory", stanowiąca ścieżkę dźwiękową do westernu Emilio Esteveza "Młode strzelby 2" – nagrodzony Złotym Globem i nominacją do Oscara utwór jest jedynym solowym kawałkiem Jona, który dotarł do pierwszego miejsca listy Billboard Hot 100. To świetna kompozycja, mająca w sobie wszystkie cechy najpopularniejszych przebojów Bon Jovi, w tym charakterystyczną dla ballad wzniosłość i nostalgię . Dodatkowy smaczek stanowi gitarowa solówka Jeffa Becka. Strach zamiast snu Jon Bon Jovi nie jest typową zmanierowaną gwiazdą rocka. Nie wywołuje skandali, nie wdaje się medialne w pyskówki, choć potrafi się ostro wypowiedzieć, choćby o Donaldzie Trumpie. Nie powinno to dziwić, zwłaszcza że od lat popierał Demokratów, w tym także Hillary Clinton, a o nowym prezydencie USA nieprzychylnie wypowiadają się prawie wszystkie amerykańskie gwiazdy. – Myśl, że to on zostanie prezydentem, jest depresyjna – mówił jeszcze przed elekcją miliardera. – Możliwe są teraz naprawdę przerażające rozwiązania… - On stoi na czele ludzi, którzy są biali, starsi, słabo wykształceni – mówi o wyborcach Trumpa w wywiadzie dla "New Statesman". - To elektorat strachu i rozczarowania. Strachu, ponieważ zostali pozbawieni złudzeń co do realizacji ich marzeń. Rozczarowania, gdyż zdali sobie sprawę, że amerykański sen nie jest dla nich. Oni nie wierzą nawet w globalne ocieplenie, ponieważ nie są wystarczająco wyedukowani i nie przejmują się takimi rzeczami. Dobry poziom to podstawa Nie tylko polityka trapi rockmana. Muzyk zdaje sobie sprawę, że złota era branży muzycznej to już przeszłość. – Czasy, kiedy sprzedawałeś 30 mln płyt, już nie wrócą. Nie chciałbym być dzisiaj młodym aspirującym muzykiem – przekonuje. Mimo to zapowiada, że Bon Jovi będzie jeszcze nagrywał przez wiele lat. Głównym warunkiem ma być jednak zachowanie jakości. – W momencie, kiedy nie będę w stanie śpiewać na poziomie, do jakiego się przyzwyczaiłem, wycofam się. – Patrzę na Micka Jaggera i widzę człowieka, który doskonale wygląda i nadal porusza masy – dodaje w rozmowie z "Telegraph". – Jesteśmy muzykami, to nasz dar, więc jeśli mając po sześćdziesiątce nadal będziemy dobrze brzmieli, nie widzę powodu, dla którego nie mielibyśmy dawać ludziom tej samej radości. Wygląd ma znaczenie Jon Bon Jovi 2 marca kończy 55 lat i nadal wygląda świetnie. - Nie. Przysięgam na moje dzieci – odpowiada dziennikarzowi Time Magazine, który podpytuje go, czy kiedykolwiek poddał się zabiegowi upiększającemu. Zapewnia, że nie zaaplikował sobie nawet malutkiego zastrzyku botoxu czy innego wypełniacza. - To się nigdy nie zdarzyło. To się kłóci z tym kim jestem, z moim wewnętrznym ja. Wiedząc, że wygląd ma znaczenie, bardzo jednak o siebie dba, uprawia sporty, przestrzega diety, unika alkoholu, może poza kieliszkiem wina od czasu do czasu. - Gdybym był łysy i gruby, ubrany w skórzane spodnie, z wielkim, tłustym brzuchem, nie gralibyśmy na wielkich stadionach na świecie – zauważa. Dla swoich fanek nadal jest piękny, nawet jeśli już nie taki młody. Tak jak on zmieniły się, dojrzały i nie patrzą dziś na niego jak na idola, którego chciałyby zaciągnąć do łóżka. A nawet jeśli, nie dają tego po sobie poznać. Chyba że ukradkiem wyrwą się na kolejny koncert, gdzie raz jeszcze będą mogły zapiszczeć przy "You Give Love a Bad Name", "Livin' On a Prayer" czy "Born to Be My Baby".
Koronawirus rozprzestrzenia się w zastraszającym tempie. Groźna choroba dotyka jednak nie tylko "szarych obywateli", lecz także osoby znane z pierwszych stron gazet. Do tej pory obecność wirusa potwierdzono u Toma Hanksa, Idrisa Elby, księcia Karola oraz premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona. Swoimi obawami na temat koronawirusa postanowił ostatnio podzielić się Jon Bon Jovi. W rozmowie z portalem ET legendarny muzyk zdradził, jak że wraz z całą rodziną przebywa obecnie w domowej izolacji. Przy okazji Bon Jovi przyznał, że podejrzewa, iż jego 17-letni syn Jacob uległ zakażeniu rodzina jest razem, wszystkie dzieci są z nami. Nie żebym liczył, ale siedzimy już tu 15 dni. Jake miał łagodną odmianę, jedynie jelitową- wyznał Bon Joviego dla bezpieczeństwa postanowiła odizolować nastoletniego syna. Żona muzyka Dorothea starannie zadbała o zapewnienie mu odpowiedniego miejsca "kwarantanny". Potomek artysty ma już za sobą wizytę u prywatnego lekarza i czuje się ponoć znacznie stworzyła strefę kwarantanny w pralni. Nikt nie mógł tam wejść, chyba ze miał na sobie rękawiczki maseczkę, ona miała odwrócony do tyłu szlafrok i inne kapcie. Trzymaliśmy go tam, dopóki wszystkie objawy nie ustąpiły, teraz mamy stuprocentową pewność - przyznał Bon muzyka nie został poddany testowi na obecność koronawirusa, gdyż, jak przyznał, wciąż są one "całkiem trudne do zdobycia"Wszystko wzięło się od kilku młodych chłopaków, którzy u nas mieszkali, zostali poddani testom, okazały się one pozytywne i mieli główne objawy. Już odjechali, więc po prostu zastosowaliśmy te same zasady - jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze ten mlody, skubany, ale ojciec tez sie jeszcze trzyma ;)Każdy jest zarażony, nieważne czy bogaty czy biedny, młody czy stary. Uważajmy na siebie ludzie. Jesli jesteś przeciw zabijaniu zwierząt to przejdź na weganizmNajnowsze komentarze (54)GDZIE TERAZ JEST PANDEMIA ??????Fajny chlopak, bardzo podobny do taty! Trzymam kciuki!😗😗😗Ale ciastko rośnie :) Nie ma się co dziwić zresztą, tata przystojniacha :) jakiś kosmos, skad wiadomo że miał wirusa, po co takie wypociny? fajny chłop ale to było niepotrzebnedekle jakich mało szlafrok ma chronić :)Wow to koronawirus ma odmiany!?I tak oto najpiękniejszy facet na ziemi stał się starym, siwym na 17 lat to jakoś poważnie wygląda na nie oszukasz. Matka poprawiła nos, a i tak wszystkie dzieci kształt nosa odziedziczyły po niej. Szkoda. Jon taki idealny jeśli chodzi o tylko, że akurat syn przystojniak jest podobny do matki a córka do ojca. Dorothea Hurley ugly like Jon motherto on sienazywa jacob??? to tez jest zyd???co to sie powyrabiało na tym świecie: ojciec przystojniejszy od syna.... Marne widoki dla pzryszłych pokoleń ;-(Nie ma jelitowej odmiany corony. Wirus atajuje płuca, a dzieciak pewnie mial grype zaladkowalą.